Patron szkoły


 

Patronem szkoły jest Włodzimierz Wolski.

Włodzimierz Wolski – jeden z najbardziej wszechstronnych pisarzy Królestwa połowy XIX wieku, powieściopisarz i nowelista, krytyk i publicysta, poeta i tłumacz – urodził się w Serocku 9 października 1824 roku jako syn majora wojsk polskich i uczestnika kampanii napoleońskiej. Wcześnie osierocony przez rodziców, otrzymał jednak przy pomocy opiekunów staranne wychowanie.

Wolski uczył się w prywatnych szkołach warszawskich. Był niezwykle zdolny, opanował świetnie języki obce: francuski, niemiecki, włoski. Gimnazjum ukończył z odznaczeniem, ale na nim skończyła się jego edukacja. Ówczesne pokolenie nie śmiało marzyć o studiach wyższych. Były to bowiem pierwsze lata po powstaniu listopadowym, lata pogłębiającej się pustki kulturalnej, marazmu życia politycznego i umysłowego, depresji po klęsce walki narodowowyzwoleńczej, wzmożonego ucisku ze strony zaborcy. Na młodzież miał zaborca szczególnie baczne spojrzenie. Tajna organizacja gimnazjalna, do której należał Wolski została rozwiązana a jej założyciele osadzeni w Cytadeli. Kilkumiesięczny pobyt w więzieniu nie ostudził zapału poety. Świadczy o tym właśnie jego wiersz pod tytułem Zapał, napisany w roku 1843.

 

Moje marzenia – to szczyty Tatrów,

A moje myśli – to Wisły fala,

Kiedy szalona krami przewala,

A me uczucia – to poświst wiatrów...

Patrzę na ziemię jak na skład prochu,

Na który piorun mój chciałbym zwalić,

Rozżarzyć iskrę,

pożar zapalić,

I sztandar szczęścia zatknąć w popłochu!

Jak szara Wisła, kiedy w wściekłości

Szydzi z brzegowisk, obala domy,

Ja bym ciskając gromy na gromy,

Szydził, zabijał, nie miał litości.

A gdyby w moim niszczącym uścisku

Gwiazda radości nie chciała zabłyszczeć,

Wolałbym wszystko pokruszyć i zniszczyć,

A sam ostatni skonać na zwalisku...

 

      W latach czterdziestych należał Wolski do Cyganerii warszawskiej, która była prawdziwą szkołą literacką, dążącą do podniesienia kultury, demokratyzacji życia publicznego i walki z pseudodemokracją mieszczańską.

Utworem, który młodemu poecie przyniósł prawdziwą sławę był poemat

Ojciec Hilary. Młodzież przywitała utwór z entuzjazmem, a poeta stał się bożyszczem młodych. W latach następnych powstały jeszcze dwa poematy: Halka (1846) i Połośka (1857). Wszystkie poematy Wolskiego wyróżniały się społecznym punktem widzenia na sprawy wolności jednostki, a krzywda wyrażana była w romantycznych kategoriach demonizmu zła i zemsty. Poemat Halka skłonił Stanisława Moniuszkę do napisania opery pod tymże tytułem, opartej na motywach utworu Wolskiego. Libretto do niej jest dziełem Wolskiego, podobnie jak tekst Hrabiny, kolejnej opery Moniuszki.

Wolski – jak większość romantyków był buntowniczo nastawiony do świata, ale kobiety, szczególnie te piękne, otaczał szacunkiem, a w jednej z nich, jakiejś białej damie – jak twierdzi Wiktor Gomulicki – kochał się na śmierć i życie. Liczne erotyki świadczące o głębi i subtelności uczuć poety swoje powstanie zawdzięczają najpewniej owej tajemniczej damie, której poeta ponoć pozostał wierny do końca życia.

 

BIAŁA

Czy zdawało się, zdawało,

Żem znów ujrzał moją białą,

Jakby lilia pochylona,

W cichych modłach rozrzewniona,

Przy niej anioł-stróż!

Czy zdawało się, zdawało,

Gdzie gwar świetny, bal radosny,

Mknęła lekko jak mgła wiosny,

Wśród róż tylu była białą,

Najskromniejszą z róż!

Czy zdawało się, zdawało,

W tańcu wirze w gwarze balu.

Jakże serce by mi drżało

Żarem szczęścia, mrokiem żalu,

Tuląc twoję skroń!

 

        Lata pięćdziesiąte przyniosły w twórczości Wolskiego znamienny zwrot do prozy nowelistycznej i powieściowej oraz pogłębienie realistycznej obserwacji świata.

Uważana za najlepszą nowela Czarna wstążka jest próbą rozrachunku pisarza z tradycjami Cyganerii, wprowadza w świat rozbitków dawnej bohemy, w atmosferę schyłku lat czterdziestych, ukazując klęskę wyznawanych ideałów. Spośród powstałych w tym czasie powieści: Uśmiech losu, Bakałarz, Domek przy ulicy Głębokiej – ta ostatnia uchodzi za najciekawszą i najbardziej dojrzałą, przygotowującą warsztat literacki dla późniejszej prozy realistycznej.

Patriotyczne struny poruszyły w jego poezji wydarzenia lat 1860 – 1863, których był uczestnikiem: prowadził pochód pod sztandarem z Białym Orłem podczas manifestacji w 1861 roku. Powstały wówczas wiersze wydane w 1863r. w Lipsku w zbiorze Śpiewy powstańcze, z których Marsz Żuawów stał się bezimienną pieśnią narodową.

 

Nie masz to wiary, jak w naszym znaku,

Na bakier fezy, do góry wąsy,

Śmiech i manierek brzęk na biwaku,

W marszu się idzie jak gdyby w pląsy,

Lecz gdy bój zawrze, to nie na żarty

Znak i karabin do ręki bierzem,

A Polak w boju, kiedy uparty,

Stanie od razu starym żołnierzem

Marsz, marsz żuawy,

na bój, na krwawy,

święty a prawy,

marsz, żuawy, marsz!

Po boju spoczniem na wsi czy w mieście,

Cóż to za słodka dla nas podzięka,

Gdy spojrzy mile oko niewieście,

Twarz zapłoniona błyśnie z okienka!

Bo serce Polek, bo ich urodę

Żuaw czci z serca jak żołnierz prawy

I choćby za tę jedną nagrodę

  Winien być pierwszy wśród boju wrzawy.

Marsz, marsz żuawy,

na bój, na krwawy,

święty a prawy,

marsz, żuawy, marsz!

 

     Pierwszy zeszyt Śpiewów powstańczych był niestety ostatnim. Tragiczny przebieg dalszych zmagań zbrojnych z carską przemocą zmusił Wolskiego do wyjazdu z kraju. Pod koniec roku 1861 wyjechał do Paryża, a w 1864 przeniósł się do Brukseli, gdzie spędził resztę życia. Tam w 1869 roku wydał Promyki zawierające ostatnie akordy powstańcze. Wiersze te są pełne patriotycznego bólu, a niektóre z nich stanowią trwałe pamiątki bohaterstwa powstańców.

W późniejszych latach pisze wiersze liryczne, które wykazują opanowanie formy i uczuć. Nie pozostawił poeta na uboczu spraw politycznych. Wolski należał do czołowych osobistości Zjednoczenia Demokratycznego, w którym działał Lelewel. Pod koniec życia wspólnie z Henrykiem Mierzbachem nadsyłał wierszowane Listy z Belgii do Kuriera Warszawskiego, korespondencje swoje podpisywał pseudonimem Peterkul. Są to świadectwa ożywionej działalności literackiej poety w Belgii. Włodzimierz Wolski zmarł 6 sierpnia 1882 roku w szpitalu św. Piotra w Brukseli w nędzy i zapomnieniu.